Krzyk w ciemności

A około dziewiątej godziny zawołał Jezus donośnym głosem: Eli, Eli, lama sabachtani! Co znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Mt 27, 46

10 kwietnia 2020, Redakcja

Wielki Piątek 2020 roku. Dokonało się to, co dla ewangelików było niewyobrażalne. Puste kościoły, choć nie ma wojny, prześladowań ani nie przyszło wielkie zeświecczenie. Czy to znaczy, że głoszone Boże Słowo odbija się od pustych ścian? A może ta pustka jest znakiem rozczarowania? Rozczarowania rytuałami, przywiązaniem do tradycji, skupianiem się na podziałach? Może to odzwierciedlenie naszej indywidualnej relacji z Bogiem, naszej kondycji duchowej? Może Słowo brzmi, ale nie wypełniliśmy naszego życia jego treścią? Inny Wielki Piątek niż dotychczasowe, choć powtarzamy go co roku.

Właśnie w ten Wielki Piątek donośniej brzmi krzyk Jezusa, głos wyrażający bezsilność, żal, rozczarowanie i samotność. Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? To krzyk przed śmiercią. Gdzie jest Bóg, gdy Jezus cierpi? Gdzie kochający Ojciec? Gdzie oparcie, gdzie siła, gdzie moc? Jezus doświadcza ziemskiego życia i czuje się opuszczony przez Boga.

Jak może być samotnym będąc Synem Boga? Tylko wówczas, gdy przyszedł na świat, urodził się człowiekiem. Z całą cielesnością i wrażliwością. Wziął na siebie ciężar grzechu i samotność wszystkich ludzi. Zapomniał o sobie gotowy oddać życie za ludzkość i wypełnić plan Ojca.

Nawet w największej samotności i na dnie nieszczęścia, już nikt nie powinien wołać do nieobecnego Boga. Patrząc na krzyż i umierającego Jezusa nikt nie może powiedzieć: Bóg nie zrozumie, czym jest mój ból, moja strata, czym jest opuszczenie przez przyjaciół, czym jest moja samotność. Jeśli On nie zrozumie to kto?

Krzyż jest znakiem chrześcijaństwa. Ten opuszczony człowiek-Bóg jest bliski wszystkim osobom, które poznały, czym jest samotność i opuszczenie. Bo samotność nie bywa sporadyczna, jest doświadczeniem powszechnym, można jej doświadczać w tłumie. Tak jak Jezus, który umiera na oczach tłumu. Samotność może dotyczyć każdego, kto choć raz poczuł się wyobcowany, niezrozumiany, opuszczony.

Może tak czujemy się w tym momencie? Może w tym zgiełku epidemii częściej zadajemy pytanie czy Bóg nas słucha? Może mamy konkretne oczekiwania, ale Bóg ciągle nie działa w sposób, który byśmy zaakceptowali. Może zbyt mocno polegaliśmy dotąd na sobie, byliśmy samowystarczalni, a teraz, gdy Boga potrzebujemy, to mamy wrażenie, że milczy?

Ale nie cierpimy w samotności. Jezus wybrał moment, w którym był najbardziej bezbronny, by powiedzieć Bogu o swoim bólu. Nawet czując się opuszczony wołał do Boga. Każda i każdy z nas może zrobić to samo. Skoro nie pozostaje już nic tylko krzyk, możemy zawołać do Boga. Powiedzieć o swoich wątpliwościach, a nawet braku wiary, właśnie w Wielki Piątek.

Bóg jest obecny, bez względu na to jak czujemy się opuszczeni. Poświęcił Syna, by się z nami pogodzić i nam wybaczyć. Czasem Go nie widzimy, ale w Chrystusie możemy na nowo odkrywać Jego obecność. Jezus nie tylko umarł, ale też zmartwychwstał. Słowo Boże spotyka nas w naszych domach, w naszej codzienności, niebezpiecznej pracy, służbie nawet w zamknięciu. Przychodzi i przynosi nadzieję. Pozwala doświadczać niewidzialnej wspólnoty, którą mamy w Chrystusie. W Wielki Piątek Chrystus spotyka nas, przemienia i ożywia. Tak jak obiecał – „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”. (Mt 28, 20)

Agnieszka Godfrejów-Tarnogórska


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Aby wykorzystać treść lub jej fragmenty należy otrzymać pozwolenie redakcji!