Bóg nie potrzebuje naszych modlitw, ale my tak – rozmowa z bp. Meletisem Meletiadisem, Biskupem Ewangelickiego Kościoła Grecji

Co to znaczy być ewangelikiem w Grecji, jak funkcjonują stosunki państwo-Kościół w Grecji i jaki jest najgorszy rodzaj predestynacji opowiada ks. bp Meletis Meletiadis, biskup Ewangelickiego Kościoła Grecji.

5 lutego 2019, Redakcja

Kościoły ewangelickie na świecie są w większości Kościołami mniejszościowymi. Co to znaczy być mniejszością w Grecji?

Wyzwanie! To takie doświadczenie chodzenia pod górkę. Zawsze musisz się sprawdzać, wyjaśniać, kim jesteś i musisz przełamywać stereotypy. Musisz sam się określić, inaczej zrobią to za ciebie instytucje.

To na dłuższą metę wyczerpujące.

Tak, ale właśnie na tym polega wyzwanie.

A z jakimi stereotypami muszą zmagać się greccy ewangelicy?

Że ktoś nam za to płaci, że jesteśmy protestantami, że jesteśmy obcokrajowacami, w tym najczęściej CIA, że nie jesteśmy prawdziwymi Grekami, ponieważ wiara w Grecji zawsze była identyfikowana z narodowością, a ponieważ nie jesteśmy prawosławni, zawsze stawiane jest nam pytanie o naszą narodowość.

Więc jak sobie Ksiądz Biskup radzi z tymi kalkami Grek-prawosławny ewangelik-agent obcych państw?

A więc tak: jesteśmy Grekami i nie pozwolimy nikomu na to, aby określał nas według własnego widzimisię. Bycie Grekiem nie jest równoznaczne z wyznawaniem prawosławia. Wiara jest prywatną sprawą. Nikt i nic nie może tego poddawać pod wątpliwość. Jestem więc dumny z tego, że jestem Grekiem i nie pozwolę nikomu, aby to kwestionował. Z drugiej jednak strony, jestem też protestantem, a moja wiara nie ma nic wspólnego z moją narodowością. Mogę być i jednym i drugim – Grekiem i protestantem. Jest wielu Greków, którzy są muzułmanami, żydami czy ateistami. Ich wiara lub jej brak nie ma przesądza o ich narodowości.

Naprawdę wielu?

Oczywiście. Są także Grecy, którzy uważają się za rzymskich katolików, ale większość społeczeństwa jest zeświecczona.

Tak jak wasz premier Tsipras?

Dokładnie. I jak więc można kwestionować to, że jest Grekiem? Bo nie jest członkiem Greckiej Cerkwi Prawosławnej lub jakiegokolwiek innego wyznania?

Na jakiej płaszczyźnie funkcjonują te narodowo-religijne uprzedzenia – czy to jest powszechna praktyka, czy występuje tylko wśród niektórych warstw społecznych?

W społeczeństwie funkcjonuje powszechne przekonanie, że bycie Grekiem i prawosławnym to jedno i to samo, ale jak już ustaliliśmy, nie jest to prawda. Jako protestanci służymy w greckiej armii i wielu naszych wiernych oddało swoje życie podczas II wojny światowej lub w wojnie przeciwko Turcji lub krajom bałkańskim, aby bronić niepodległości kraju.

W czasach reformacji podejmowano kilka prób przedstawienia teologii luterańskiej w Patriarchacie Konstantynopolitańskim. Reformacja nie spotkała się jednak z zainteresowaniem, ponieważ postrzegano ją jako wewnętrzną sprawę Zachodu.

Nie tylko w Grecji, ale w całym prawosławnym świecie.

Więc jak to się stało, że wasz Kościół pojawił się na greckiej mapie religii?

Nasz Kościół powstał w wyniku działalności misyjnej amerykańskich protestantów tradycji reformowanej na początku XVIII wieku. Przybyli oni, aby nieść pomoc greckiej ludności, szczególnie w obszarze edukacji, np. budując szkoły. Wywarli również wpływ na niektórych ludzi, w tym szczególnie na Michaela Kalopothakisa, który założył nasz Kościół w 1858 roku. Był on jednym z pierwszych uczniów misjonarzy. Studiował medycynę, ale dość wcześnie przeżył nawrócenie, co zupełnie zmieniło jego priorytety. Wyjechał do USA, gdzie studiował teologię i po powrocie do ojczyzny zajął się organizacją struktur Kościoła. Protestancka misja wśród Greków rozpoczęła się mniej więcej w tym samym czasie, co grecka rewolucja przeciwko Imperium Osmańskim. W 1922, po ludobójstwie dokonanym na Grekach w Azji Mniejszej (dzisiejsza Turcja) przez zwolenników Kemala Ataturka, ocaleli Grecy przybyli jako uchodźcy na tereny dzisiejszego państwa greckiego. Wraz z nimi przybyła też grupa greckich protestantów. W 1929 roku zawarto unię między greckimi Kościołami kongregacjonalnymi z Azji Mniejszej a Kościołami reformowanymi z Grecji. Tak też powstał Grecki Kościół Ewangelicki, który dziś nazywa się Ewangelickim Kościołem Grecji.

Czy w waszej historii były jakieś luterańskie akcenty?

Oczywiście, w końcu reformacja rozpoczęła się od Lutra. Szanujemy tę część naszej wspólnej historii. Dorastałem z historiami o Lutrze i dziękujemy Bogu za reformację i za Lutra. Jesteśmy również wdzięczni za innych reformatorów – Husa, Wycliffa I oczywiście Jana Kalwina

Jak dziś wygląda sytuacja Kościoła?

Dwa lata temu zostaliśmy oficjalnie uznani przez państwo.

Dwa lata temu?

Owszem, w pewien sposób byliśmy nielegalni przez 156 lat. Kościół był uznawany jako istniejąca wspólnota, ale nie miał statusu prawnego. Ale nie tylko my – w podobnej sytuacji był także Kościół rzymskokatolicki. 15 lat temu zwróciliśmy się z prośbą do Ministerstwa Edukacji i Spraw Religijnych o oficjalne uznanie ze strony państwa. Poproszono nas o przedłożenie projektu ustawy. Wynajęliśmy dużą kancelarię prawniczą w Atenach, które specjalizuje się w prawie wyznaniowym, aby przygotowała projekt ustawy. W międzyczasie zaprosiliśmy Kościół rzymskokatolicki, abyśmy połączyli siły. Oni chcieli czegoś innego niż my, jednak to się zmieniło podczas oficjalnej wizyty greckiego prezydenta w Watykanie w 2013. Wtedy papież rozmawiał z nim o sprawie i prezydent odpowiedział, że jest już projekt ustawy i że Kościół rzymskokatolicki powinien się „podłączyć”. To spotkanie przyspieszyło procedowanie nad ustawą. Ostatecznie Kościół rzymskokatolicki wraz z niemieckim Kościołem ewangelicko-luterańskim w Atenach, a także kilkoma Kościołami prawosławnymi innych jurysdykcji dołączyli się do naszej propozycji. Ostateczna wersja proponowanej ustawy z wieloma poprawkami została przegłosowana przez parlament zdecydowaną większością głosów. W październiku 2014 roku, po raz pierwszy w greckiej historii, Kościoły inne niż grecka Cerkiew, zostały oficjalnie uznane.

Czy były jakieś problemy ze strony Świętego Synodu Greckiego Kościoła Prawosławnego?

Nie, projekt został również zaakceptowany przez Święty Synod.

Mówi Ksiądz Biskup, że prawo dotyczące innych Kościołów było omawiane przez prawosławny synod?

Tak musiało się stać. Podobnie ma się sytuacja z  Rosyjską Cerkwią Prawosławną. Oni też mają wiele do powiedzenia w kwestiach związanych z polityką wyznaniową kraju.

Ale Grecja to nie Rosja. Jest częścią Unii Europejskiej.

Oczywiście i to stanowi zasadniczą różnicę. Dziękujemy Bogu, że jesteśmy częścią europejskiej wspólnoty.

Ile macie parafii i duchownych?

Około 40 parafii z 5.000 wiernych i 20 pastorów.

Kobiet i mężczyzn?

Nie, tylko mężczyźni. Nie ordynujemy kobiet, ale jest to sprawa, która wciąż jest dyskutowana i nie jest to łatwe dla nas, ponieważ wiąże się z naszą kulturą. Gdy odwiedzamy Europę Północną wiele osób pyta nas, dlaczego nie zdecydowaliśmy się jeszcze na ordynację kobiet. Oczywiście, mamy kobiety diakonów, które mogą głosić kazania i nauczać; kobiety na tych samych prawach co mężczyźni podejmują decyzji o wyborze proboszcza parafii, jednak nie ma ordynacji kobiet.

A jakie jest stanowisko Księdza Biskupa w tej sprawie?

Więc może teraz ja zadam pytanie: w dzień zmartwychwstania, komu Chrystus zawierzył Ewangelię I kto pierwszy ją głosił?

Z jednej strony mamy reformowany, protestancki świat ze swoją teologią i duchowością koncentrującą się na Słowie, a z drugiej jest tradycja prawosławna z ikonami i wszechogarniającym mistycyzmem. Na zsekularyzowanym Zachodzie co jakiś czas słychać relację o protestantach przyjmujących prawosławie. Jakby Ksiądz Biskup wyjaśnił ten fenomen jako grecki protestant? Czy macie podobną sytuację w Grecji tylko w drugą stronę?

To dobre pytanie, które można zadać zachodniemu protestantyzmowi, o to czy podjął trud autorefleksji. Warto zapytać, „dlaczego doszliśmy do takiego punktu, w którym tracimy wiernych na rzecz Kościoła prawosławnego? Dlaczego naszych wiernych pociąga tradycja prawosławna?” Myślę, że w grę wchodzi wiele czynników i konieczne jest zastanowienie się nad sobą. Z drugiej jednak strony, przypuszczam, że istnieje pewne romantyczne wyobrażenie prawosławia po stronie tych, którzy chcą konwertować. My, którzy żyjemy w prawosławnym świecie, nie postrzegamy prawosławia w ten sposób. Więc gdy słychać konwertytów mówiących o prawosławiu, zastanawiam się: gdzie odnajdujecie to prawosławie, ponieważ my go nie widzimy. Wiele się słyszy o tym pięknym, fantastycznym bizantyńskim świecie, który w rzeczywistości nie istnieje. Oczywiście, istnieje ta fascynacja liturgią – sam ją lubię – ale z mojej perspektywy nie jest to centralny punkt wiary. Myślisz, że to sprawia radość Bogu, ale – powiedzmy sobie szczerze – to jest przecież tylko dla nas. Bóg nie ekscytuje się naszymi uroczystościami. My natomiast tak!

Czy Bóg potrzebuje naszych modlitw?

Oczywiście, że nie. One są dla nas.

Więc po co mamy wielbić Boga?

Ponieważ jest to dobre dla nas. Jesteśmy wielbiącym stworzeniem. Jeśli nie będziemy czcić Trójjedynego Boga, będziemy czcić coś innego. Nie da się nie czcić nikogo lub niczego. Tak więc, Trójjedyny Bóg w swoim odkupieńczym akcie wybawia nas z mylnej iluzji, objawiając się w Chrystusie i przyciągając nas do siebie poprzez swoje Słowo i dzieło.

To dlatego zbieramy się na nabożeństwach w niedzielę?

Uważasz, że Bóg tego potrzebuje? To dla nas. Musimy wciąż potwierdzać naszą miłość. Musimy znów usłyszeć zwiastowane Słowo, abyśmy w ciągu tygodnia byli silniejsi w naszych zmaganiach z problemami i życiem w Jego prawdzie. Zapominamy o Bogu I Jego słowach. Musimy usłyszeć Słowo i to jest nasza protestancka perspektywa.

Ale czy tradycji prawosławnej nie jest łatwiej dotrzeć do współczesnego człowieka tęskniącego za duchowością z całym spectrum widzenia, czucia i wejścia w ten fantastyczny świat wiary.

Także Kościół prawosławny traci wiernych. To nie jest tak, że tylko Kościoły protestanckie tracą wiernych. Ta sytuacja dotyczy wszystkich Kościołów. Przynależność do Kościoła nie gwarantuje niczego – to byłby najgorszy rodzaj predestynacji. Przyznaję, że nie posiadamy ich bogactwa liturgii i być może jako protestanci powinniśmy zapożyczyć niektóre elementy, ale z drugiej strony, głosimy Słowo Boże i ludzie odpowiadają na to, czują się zainspirowani, i wstępują do naszego Kościoła. Czy jesteśmy na przegranej pozycji? Tak i nie. Nasze Kościoły lub nawet wyznania mogą wygasnąć, ale Kościół Pana Jezusa Chrystusa zatriumfuje. Jezus powiedział, że bramy piekielne go nie przemogą (Mt 16,18).

Jakie jest największe wyzwanie dla Księdza Kościoła teraz i w przyszłości?

Myślę, że wyzwania są wciąż te same, aby Ewangelia stała się ważna dla każdego pokolenia bez poświęcenia prawdy i tego skandalu, jaki ona zawiera. Nie wiem czy za 100 lat Ewangelicki Kościół Grecji wciąż będzie istniał, ale wierzę, że Bóg zawsze znajdzie gromadkę wiernych w Grecji (i wszędzie indziej), która będzie się wywodzić z różnych tradycji. Nie chodzi zatem o przetrwanie struktur, ale o wierność Ewangelii.

Jak wygląda sytuacja ekumeniczna w Grecji?

Nie ma takiej sytuacji w Grecji. Myślę, że jesteśmy jedynym krajem w Europie, który nie ma żadnej organizacji ekumenicznej. Nie możemy zmuszać Kościoła większościowego do ekumenizmu.

Nie ma więc żadnych relacji ekumenicznych?

Są prywatne kontakty z niektórymi duchownymi prawosławnymi, ale żadnych oficjalnych. Utrzymujemy natomiast kontakty z innymi Kościołami mniejszościowymi i współpracujemy przy pewnych sprawach, gdy zachodzi taka możliwość i potrzeba. Mieliśmy na przykład bliską współpracę z Kościołem rzymskokatolickim w kwestii uchodźców – oni mieli dary, które należało rozprowadzić, a my mieliśmy wolontariuszy chętnych do pomocy, więc pracowaliśmy wspólnie. Jesteśmy bardzo małym Kościołem i jeśli Grecka Cerkiew Prawosławna nie inicjuje kontaktów, nie możemy jej też do niczego zmuszać.

Czy jest coś charakterystycznego w greckim protestantyzmie?

Tak! Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola, Kyrillos Lukaris, który był właściwie reformowany i przetłumaczył Biblię na współczesny grecki. Nawiązał kontakt z reformatorami i napisał własne wyznanie wiary oparte na księgach wyznaniowych reformacji, w tym na Wyznaniu Augsburskim.

Jakie są plany greckich ewangelików w związku z jubileuszem 500 lat reformacji?

Pracujemy nad dwoma dużymi wydarzeniami, jednym w Atenach, a drugim w Tesalonikach, gdzie chcielibyśmy zaprosić do udziału osoby publiczne. Niezależnie od tych wydarzeń nasz kościelny miesięcznik Astir tis Anatolis (Gwiazda Wschodu), który nawiasem mówiąc jest najstarszym ukazującym się drukiem greckim czasopismem, publikuje przynajmniej jeden tekst poświęcony reformacji. Oczywiście, wciąż poszukujemy innych możliwości działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Aby wykorzystać treść lub jej fragmenty należy otrzymać pozwolenie redakcji!